Nietuzinkowy sklep całodobowy
Kim Ho-Yeon — Literatura

Szli dalej w stronę żeńskiego uniwersytetu Sookmyung – pani Yeom przodem, mężczyzna posłusznie za nią, jakby był przywiązany do niej sznurkiem – aż doszli do skrzyżowania. Tam zatrzymali się przed niewielkim osiedlowym sklepem. To był mały biznes pani Yeom i zarazem miejsce, gdzie mężczyzna mógł dostać nowy zestaw lunchowy. Pani Yeom otworzyła drzwi i gestem ręki zaprosiła mężczyznę do środka. On zawahał się, ale poszedł za nią.

– Dzień dobry! – Shi-hyeon, pracująca dorywczo w sklepie, powitała szefową, uśmiechając się promiennie. – Już pani jest?

Pani Yeom też się uśmiechnęła, ale nie mogła nie zauważyć, jak wyraz twarzy Shi-hyeon zmienił się na widok mężczyzny.

– W porządku – uspokoiła dziewczynę. – On jest ze mną.

Te słowa jeszcze bardziej zdezorientowały pracownicę. Pani Yeom pomyślała tylko, że młoda musi się jeszcze bardzo wiele nauczyć o życiu, i poprowadziła gościa do półki z zestawami lunchowymi. On szedł za nią cicho i posłusznie. Mogło to oznaczać jedno z dwóch: był albo bardzo bystry, albo wręcz przeciwnie.

– Proszę sobie coś wybrać, coś, co najchętniej by pan zjadł – zachęciła go, a kiedy nadal się wahał, dodała: – To mój sklep, proszę się nie krępować i coś sobie wybrać.