Postawiła danie na stoliku przed mężczyzną, a on spojrzał na nią ze zdziwieniem i szybko wziął łyk z miski, nie czekając nawet, aż dostanie łyżkę. Wysiorbał w ten sposób połowę zupy, zupełnie jakby wcale nie była gorąca, po czym skinął głową i sięgnął z powrotem po pałeczki. Pani Yeom weszła do sklepu i nalała wody do papierowego kubka. Wróciła z nim do stolika, postawiła przed mężczyzną i usiadła naprzeciwko. Patrzyła, jak bezdomny je obiad. Był jak niedźwiedź jedzący miód, czy to głodny po okresie zimowego snu, czy przed zimą, kiedy je, żeby uzupełnić zapasy. Bezdomnym na pewno trudno zdobyć jedzenie. Dlaczego więc ten przed nią wyglądał tak dobrze? Zupełnie jakby codziennie jadał trzy pełne posiłki. Może działała tu ta sama zasada, wedle której ludzie o niskich dochodach są bardziej narażeni na otyłość. A może, kiedy już udało mu się dorwać do jedzenia, zjadał wszystko, co tylko było dostępne.
– Proszę jeść spokojnie. Nikt panu nie zabierze.
Mężczyzna spojrzał na nią z ustami pełnymi zupy z kimchi. Nie wyglądał już na sponiewieranego, sprawiał wrażenie, jakby chciał się z nią zgodzić.