Nietuzinkowy sklep całodobowy
Kim Ho-Yeon — Literatura

– Naprawdę… dobre – odezwał się. Spojrzał jeszcze raz na wieczko pudełka i dodał: – Zestaw rozmaitości… – Zawiesił głos, wziął do ręki miskę z zupą i, skinąwszy głową, wypił łyk.

Wydawało się, że porządny posiłek pozwolił mu wrócić do pełnej świadomości. Pani Yeom odczuwała pewien rodzaj satysfakcji, gdy patrzyła, jak bezdomny sprawnie je, nabierając pałeczkami kolejne kęsy ciasta rybnego. Była w tych jego ruchach, w tej jego przyjemności jedzenia jakaś pierwotna prawda o życiu.

– Proszę tu do mnie zaglądać, kiedy będzie pan głodny. Zawsze będę coś dla pana miała. – Mężczyzna przestał jeść i wpatrywał się w nią szeroko otwartymi ze zdziwienia oczami. – Dam znać moim pracownikom, że może pan tu jeść bez płacenia.

– Ale nie stare jedzenie? – dopytywał mężczyzna.

– Oczywiście, że nie. Nowe i świeże. Dlaczego miałby pan jeść stare?

– Pracownicy tak… zawsze jedzą stare. Ja myślałem… To bardzo miło…

– W naszym sklepie nie jemy niczego, co jest po terminie. Czy to pracownicy, czy teraz pan. Jemy same dobre rzeczy, zapewniam pana.