Mężczyzna wydawał się przez chwilę zdezorientowany, ale pochylił się znowu i jadł dalej. Pani Yeom podała mu w końcu łyżkę, którą wcześniej dla niego przyniosła. Wziął ją do ręki i przyglądał się jej przez chwilę wzrokiem szympansa trzymającego smartfona. Wkrótce jednak oprzytomniał, jakby jego ciało przypomniało sobie, co robi się z tym narzędziem, i zaczął zagarniać łyżką resztki ciasta rybnego. Z satysfakcją wsadził sobie do ust całą porcję. Po wszystkim podniósł głowę znad pudełka i spojrzał na panią Yeom.
– To było… bardzo dobre. Dziękuję…
– To ja dziękuję, że pan się zaopiekował moimi rzeczami.
– Ją… miało wcześniej dwóch innych.
– Dwóch innych?
– Ale się na nich wydarłem i im zabrałem…. Tam był portfel…
– Czyli uratował pan przed nimi moją saszetkę? Tymi dwoma, co ją ukradli? Żeby mi ją oddać?
Mężczyzna przytaknął i napił się wody z kubka, który wcześniej przyniosła mu pani Yeom.
– Jak jest dwóch… to dam radę. Trzech… to już ciężko… Oni mnie jeszcze potem będą zaczepiać.