Nietuzinkowy sklep całodobowy
Kim Ho-Yeon — Literatura

Zajrzała do sklepu pięć dni później, w drodze powrotnej do domu. Shi-hyeon przywitała się z nią spojrzeniem, jednocześnie przyjmując pieniądze od klientów płacących za kawę. Zaczęły rozmawiać dopiero wtedy, kiedy zostały same. Po przywitaniu się i zdaniu relacji z tego, co nowego pojawiło się w sklepie, Shi-hyeon złapała panią Yeom za rękę. Widać było, że czekała kilka dni, żeby jej o czymś powiedzieć.

– Proszę pani, on przychodzi codziennie, nie opuścił ani jednego dnia.

– Ale kto taki? – zapytała zdezorientowana pani Yeom. – A, ten bezdomny?

– Tak – potwierdziła Shi-hyeon. – Przychodzi zawsze na mojej zmianie, wybiera sobie jedno opakowanie i je.

– I nie przychodzi o innej porze?

– Nie, tylko wtedy, kiedy ja mam zmianę.

– No to chyba znaczy, że cię polubił – zażartowała pani Yeom, na co Shi-hyeon tylko wzdrygnęła się z obrzydzenia i przymknęła oczy. – Żartowałam, już dobrze – uspokoiła ją szefowa i uśmiechnęła się.

– Tylko że, widzi pani, on przychodzi na mojej zmianie, już pod koniec, około ósmej, i wybiera sobie zestaw, który zaczyna tracić ważność.

– Co takiego? Mówiłam, że ma sobie wziąć świeży.