Nietuzinkowy sklep całodobowy
Kim Ho-Yeon — Literatura

– Dokładnie, też mu mówiłam. Ale on powtarza, że jemu już dużo życia nie zostało, i bierze zawsze któryś z tych starszych.

– Powiedziałam mu, że mam dla niego zawsze nowy zestaw… Jak się zatruje, to sobie nie wybaczę.

– Wiem, że nie powinnam tak mówić, ale nie mam ochoty się z nim sprzeczać przy ladzie. Śmierdzi od niego. Jakby ktoś nam w sklepie zrobił kupę. Zdarza się, że na jego widok klienci rezygnują z zakupów. Co mam wtedy zrobić? Najlepiej dać mu to, co chce, i niech idzie, rozumie pani? I tak trzeba po nim wietrzyć sklep.

– No rozumiem, rozumiem.

– Mnie się wydaje, że on tak specjalnie. Przychodzi dokładnie o tej porze, kiedy trzeba się zabierać do wyrzucania niesprzedanych zestawów.

– Coś w tym jest…

– Wczoraj był trochę później, martwiłam się, że coś mu się gdzieś stało.

Shi-hyeon, cała rozemocjonowana, przejechała po wargach koniuszkiem języka, na co pani Yeom zaśmiała się sucho.

Chuda i wysoka pracownica, łatwo przejmująca się wszystkim naokoło, przywodziła jej na myśl nadmuchiwaną kukłę, którą czasami wystawia się przed sklep, żeby przyciągnąć klientów.

– Shi-hyeon, jesteś wrażliwą dziewczyną, ale nie uratujesz całego świata.