Nietuzinkowy sklep całodobowy
Kim Ho-Yeon — Literatura

Tej nocy pani Yeom zasnęła przed telewizorem. Obudził ją dzwonek telefonu. Spojrzała na wyświetlacz – było już po północy, dzwonił jej syn. Miała złe przeczucia. Kombinacja tych dwóch informacji sprawiła, że ze stresu ścisnęło ją w żołądku. Tak jak się spodziewała, po drugiej stronie odezwał się pijany głos. Jej własny syn nie wiedział, że była w Busanie, ani też że następnego dnia miała urodziny. Przyrzekał jednak, że ją kocha, i przepraszał, że w całej tej miłości nadal nie okazuje jej należytego szacunku. Na końcu tego wywodu, składającego się w głównej mierze z powtórzeń, padło, jak zawsze, to samo pytanie: „Jak się mają sprawy w sklepie?”. Pani Yeom odpowiedziała, żeby jej syn nie zawracał sobie tym głowy. On z kolei powiedział, jak zwykle, że żyłoby jej się dużo lepiej, gdyby zamknęła podupadający sklep, zebrała środki i zainwestowała je w jego biznes. Pani Yeom nie miała ochoty już tego słuchać.

– Posłuchaj, Min-shik, sprawy rodzinne nie mają tu nic do rzeczy.

– Mamo! – zaprotestował syn. – Dlaczego ty mi nie ufasz? Naprawdę masz o mnie takie złe zdanie?