Nietuzinkowy sklep całodobowy
Kim Ho-Yeon — Literatura

Głos w słuchawce brzmiał, jakby nie należał do człowieka. Był zbyt szorstki i niewyraźny, jak pierwszy pomruk niedźwiedzia, który właśnie wyszedł z jaskini po przebudzeniu z zimowego snu.

– Tak, to ja…

– Pani… portfel.

– Dokładnie! Pan go znalazł? Gdzie pan jest?

– W… Seulu.

– A gdzie dokładnie? Czy przypadkiem nie na stacji Seul?

– Dokładnie… na stacji… Seul.

Pani Yeom odetchnęła głośno z ulgą i odchrząknęła.

– Dziękuję bardzo, że pan zadzwonił. Jestem teraz w pociągu, wysiądę zaraz na następnej stacji i będę wracać. Poczeka pan albo zostawi gdzieś portfel? Odwdzięczę się na miejscu.

– Ja… tu jestem… Nie… nie mam dokąd iść.

– Dobrze, to w takim razie gdzie na dworcu się spotkamy?

– Przy… przy peronie… na lotnisko. Pod sklepem… GS.

– Dziękuję bardzo. Niedługo tam będę.

– Bez… pośpiechu.

– Dziękuję!