– To… ja – odezwał się ten ktoś przytłumionym głosem.
– Słucham, co się stało? – Pani Yeom postarała się zabrzmieć stanowczo, jak wtedy, kiedy miała do czynienia z uczniami wymyślającymi wymówki.
– Proszę pani… bo… chce mi się jeść…
– Tak?
– Mogę… zestaw… lunchowy…?
Pani Yeom poczuła falę ciepła w piersi. To chyba za sprawą tego „mogę” i zestawu lunchowego. Nagle zechciała pomóc.
– Oczywiście – powiedziała do telefonu. – Proszę sobie kupić. I proszę sobie jeszcze wziąć do tego jakieś picie.
– Ba… bardzo dziękuję.