Nietuzinkowy sklep całodobowy
Kim Ho-Yeon — Literatura

I wtedy to się stało. Nagle trzech mężczyzn podbiegło do bezdomnego, przez co pani Yeom zatrzymała się. Oni również wyglądali na bezdomnych. Próbowali wyrwać temu jedzącemu pudełko, żeby zabrać z niego coś dla siebie. Pani Yeom rozejrzała się dookoła i zaczęła tupać nogami, próbując przywołać bijących się do porządku. Przechodnie patrzyli tylko obojętnie na – zapewne kolejną tego dnia – kłótnię między kloszardami.

Atakowany mężczyzna upuścił pudełko z jedzeniem i zasłonił się rękoma w geście samoobrony. Nie zdało się to jednak na wiele. W szarpaninie, która zaraz potem miała miejsce, napastnicy odebrali mu to, co trzymał w rękach. To była jej różowa saszetka!

Gdy trzej mężczyźni skończyli już pastwić się nad swoją ofiarą, zaczęli oddalać się z miejsca zdarzenia. Pani Yeom musiała usiąść. Trzęsły jej się nogi i ręce, nie wiedziała, co zrobić. Kucający do tej pory bezdomny podniósł się, jakby chciał się teraz zemścić, i całym ciałem rzucił się na tego, który zabrał saszetkę pani Yeom.

– Ałaaa! – krzyknął tamten, chwycił napastnika za nogi i powalił go na ziemię. Pozostali także się na niego rzucili.