November 9
Colleen Hoover — Literatura

To chyba jakiś efekt uboczny mojej obsesji na punkcie czystości. Być może tak rozpaczliwie tęsknię za nonszalancją, jaką charakteryzuje się ten gość, że mylę zazdrość z fascynacją.

Może wydawać mi się atrakcyjny również dlatego, że jest jednym z niewielu ludzi spotkanych przeze mnie w ostatnich dwóch latach, którzy nie odwrócili wzroku w chwili, gdy nasze spojrzenia się spotkały.

Aby dotrzeć do swojego boksu, muszę minąć jego stolik, a wciąż jeszcze nie wiem, czy przyspieszyć, żeby oderwał ode mnie spojrzenie, czy zwolnić, bym mogła nacieszyć się do woli jego uwagą.

Kiedy go mijam, odwraca się do mnie i nagle jego wzrok staje się zbyt intensywny. Wręcz inwazyjny. Czuję, że policzki mi czerwienieją, a na skórze pojawia się gęsia skórka. Opuszczam głowę, pozwalając włosom opaść na twarz. Jeden z kosmyków przytrzymuję nawet ustami, by się lepiej przed nim zasłonić. Nie wiem, dlaczego jego spojrzenie tak bardzo mnie peszy. Ledwie kilkanaście sekund wcześniej myślałam o tym, jak bardzo brakuje mi czyjejś uwagi, a teraz, kiedy ktoś się mną zainteresował, chcę jak najszybciej zejść mu z oczu.

Kątem oka udaje mi się jeszcze zobaczyć uśmiech błąkający się na jego twarzy.