November 9
Colleen Hoover — Literatura

Najwyraźniej nie zauważył moich blizn. Tylko tak mogę wytłumaczyć to, że taki przystojniak jak on uśmiechnął się do mnie.

Ech… Wkurzam się na siebie, że myślę w taki sposób. Kiedyś byłam inna, pewna siebie. Ogień jednak roztopił do reszty moje poczucie własnej wartości. Próbuję je odzyskać, lecz trudno uwierzyć, że ktoś mógłby uznać mnie za atrakcyjną, skoro nawet ja sama ledwo znoszę swoje odbicie w lustrze.

– To się nigdy nie nudzi – mówi ojciec, kiedy zajmuję miejsce w boksie.

Patrzę na niego ze zdziwieniem. Prawie już o nim zapomniałam.

– Niby co? – pytam.

Macha widelcem w kierunku kelnera, który w tej chwili stoi przy kasie.

– To – odpowiada. – Fani i popularność. – Gryzie kolejny kęs i kontynuuje z pełnymi ustami: – O czym właściwie chcesz mi powiedzieć?

– Skąd ci przyszło do głowy, że chcę ci o czymś powiedzieć?

Pokazuje na stół.

– Zaproponowałaś wspólny lunch. To się rozumie samo przez się.

Co się z nami stało, że zwykły lunch musi oznaczać coś więcej niż tylko to, że córka chce zobaczyć się z ojcem?

– Jutro przeprowadzam się do Nowego Jorku. Właściwie nawet tej nocy, ale lot mam tak późno, że wyląduję na miejscu dopiero dziesiątego.