November 9
Colleen Hoover — Literatura

Ten przytyk sprawia, że uśmiecham się do niego z zadowoleniem. Pewnie jego ojciec też jest palantem jakich mało. Dlatego tak dobrze sobie radzi z moim.

– Och, przepraszam – mówi Ben i odwraca się z powrotem do ojca. – Nie dosłyszałem pańskiego nazwiska.

Ojciec patrzy na niego z wyraźną urazą. Ale fajnie!

– Donovan O’Neil – przedstawia się. – Pewnie o mnie słyszałeś. Grałem w…

– Nie – przerywa mu Ben. – Jakoś nie kojarzę. – Mruga do mnie porozumiewawczo. – Ale Fallon dużo mi o panu opowiadała. – Dotyka palcem mojej brody. – A skoro już o niej mowa, co pan myśli o jej jutrzejszej przeprowadzce do Nowego Jorku? – Patrzy na mnie ze zmarszczonymi brwiami. – Nie podoba mi się, że moja biedroneczka wylatuje do innego miasta, ale jeśli dzięki temu ma spełnić swoje marzenia, bez gadania zawiozę ją na lotnisko.

Biedroneczka? Jego szczęście, że jest tylko moim udawanym chłopakiem. W innym wypadku z pewnością oberwałby za to tandetne przezwisko.

Ojciec odchrząkuje. Wyraźnie czuje się nieswojo w towarzystwie naszego gościa.

– Nie sądzę, żeby Broadway był spełnieniem marzeń osiemnastoletniej dziewczyny. Zwłaszcza takiej, która ma za sobą nieźle rozwijającą się karierę. Według mnie to krok wstecz.