Ojciec nie reaguje. Ja również milczę, mając nadzieję, że pytanie Bena ma jakiś sens. Dopóki nie zaczął wypytywać o piosenkarzy country, całkiem nieźle mu szło.
Ojciec patrzy na niego jak na wariata.
– Co, do licha ciężkiego, Johnny Cash ma wspólnego z tematem naszej rozmowy?
– Wszystko – rzuca pospiesznie Ben. – Odpowiedź na moje pytanie brzmi: nie, nie miał. A mimo to w Spacerze po linie grał go aktor z wyraźną blizną na górnej wardze. Joaquin Phoenix był nominowany do Oscara za tę rolę.
Serce zaczyna mi szybciej bić, gdy uświadamiam sobie, dokąd ten chłopak zmierza.
– A co pan powie o Idim Aminie? – pyta.
Ojciec przewraca oczami najwyraźniej znudzony tymi pytaniami.
– Co z nim?
– Wcale nie miał opadającej lewej powieki. W odróżnieniu od Foresta Whitakera, który go zagrał. Co ciekawe, również on otrzymał nominację do Oscara. A nawet go dostał.
Pierwszy raz widzę, żeby ktoś usadził mojego ojca. I chociaż cała rozmowa mnie zawstydza, to nie na tyle, bym nie cieszyła się tą rzadką i piękną chwilą.
– Moje gratulacje – odpowiada ojciec, wyraźnie nieprzekonany. – Wymieniłeś dwa sukcesy spośród miliona porażek.