Nie przywiązuję specjalnej wagi do rocznic, lecz gdy obudziłam się tego ranka, natychmiast pomyślałam o dzisiejszej dacie. Prawdopodobnie była to moja ostatnia myśl przed zaśnięciem. Właśnie mijają dwa lata od nocy, gdy dom mojego ojca strawił pożar, czego o mało nie przypłaciłam życiem. Niewykluczone, że dlatego tak bardzo zależało mi na dzisiejszym spotkaniu. Chyba miałam nadzieję, że pamięta i powie mi coś na pocieszenie. Wiem, że przepraszał mnie nieskończoną ilość razy, ale jak mam mu wybaczyć, że o mnie zapomniał?
Odwiedzałam go na ogół raz w tygodniu. Tamtego ranka wysłałam mu esemesa z wiadomością, że zostanę na noc, więc można by pomyśleć, że kiedy przypadkowo podpali własny dom, przybiegnie mi na pomoc.