Dostrzegła światło, które docierało na korytarz przez uchylone drzwi. Weszła do środka. Na łóżku ujrzała Magdę, zauważyła też od razu, że wokół nie było ani śladu krwi. Kobieta leżała na plecach, lekko wygięta, stężenie pośmiertne utrzymywało jej ciało w tej pozycji. Miała na sobie seksowną koszulkę nocną, na jej udach widniały siniaki, mnóstwo siniaków, kilka znajdowało się też na przedramionach. Te najbardziej widoczne pokrywały szyję Magdy, były wyraźne i układały się w kształt dłoni. Na końcu Ada dostrzegła rozchylone usta i puste oczy. Odwróciła wzrok.
Dopiero wtedy zobaczyła Krystiana, który siedział w rogu pokoju i tępo wpatrywał się w ciało kobiety. Miał na sobie jedynie spodnie, w ręku ściskał telefon. Ada podeszła do niego i kucnęła naprzeciwko.
– Dlaczego się nie odzywasz? – spytała. – Wołałam cię kilka razy. Udajesz głuchego?
Spojrzał na nią tak, jakby wcześniej jej nie dostrzegł. Chciał się odsunąć, ale za sobą miał ścianę. Gdy położyła dłonie na jego kolanach, odepchnął ją. Obserwowała go uważnie. Starała się ocenić, w jakim jest stanie. Poczuła ukłucie niepokoju.
– Nie powinnaś tu przyjeżdżać – stwierdził.
– Co ty chrzanisz? Nie mogłam cię zostawić po tym telefonie.