– Nie powinienem był dzwonić, przepraszam, ja… – Krystian się zawahał. – Zaraz będzie tutaj policja.
– Co takiego?! – spytała Ada. – Nie mów, że…
– Zadzwoniłem sam… Zabiłem człowieka, musiałem to zgłosić. Idź stąd, proszę…
Ada podniosła się z miejsca, podeszła do zabitej kobiety. Wstrzymała oddech. Drżała. Oglądanie zdjęć z miejsc zbrodni miało niewiele wspólnego z rzeczywistością. Zdjęcie nie śmierdziało, nie było ciałem, z którego uleciało życie. Przełknęła ślinę. Pochyliła się nad Magdą. Przyjrzała się siniakom, każdemu po kolei. Następnie szybko się odsunęła, podeszła do Krystiana i zmusiła go do wstania.
– Ada, co ty…
– Bierz kurtkę i buty, spierdalamy.
– Zabi…
– Nie zabiłeś jej, nie mógłbyś, co najwyżej zafundowałeś jej orgazm. Policja zaraz tutaj będzie, idziemy.
Pociągnęła go mocno, rozpaczliwym ruchem, ale on dalej stał w tym samym miejscu, nie przesunął się ani o milimetr. Patrzył na nią z żalem. Poczuła, jak coś ściska ją w środku.
– Nie mogę uciec – stwierdził Krystian. – Nawet jeśli… jeśli jestem niewinny, udowodnię to podczas śledztwa. Nie skażą niewinnego człowieka.