Prababka była kobietą zimną i wyniosłą, o zaciętej, surowej twarzy, poruszającą się po domu jak piorun kulisty, wiecznie gotową do zwady i konfliktową, tak bardzo niedostępną w swoim najeżeniu, że nikt nawet nie próbował się zbliżać. Z jakichś powodów wolała odsunąć od siebie wszystkich, dopuszczać ich wyłącznie na długość kija od miotły, warczeć zamiast mówić, łajać zamiast tłumaczyć. Jej miłość objawiała się troską o dom. Zamiast przytulić, lepiej dać dziecku zjeść, założyć mu na grzbiet czystą koszulę, położyć spać w wymytym domu. Reszta jest funta kłaków warta.