O tym nikt nie wiedział. Sądzili, że on w ogóle o niczym nie myśli. A to nie było prawdą.
Zerknął kątem oka i zobaczył, że Boerst ustawił się już, jak należy, o krok od wejścia na przerzucony do włazu mostek, wyprężył się i czekał z rękami przyciśniętymi do nienadętych, gumowych obręczy kombinezonu.