Opowieści o pilocie Pirxie
Stanisław Lem — Klasyka science fiction

Pra­wy za­cze­pił się od razu, a lewy cze­goś nie chciał. Wy­dę­ty jak opo­na koł­nierz nie po­zwa­lał mu zer­k­nąć w tył, więc tyl­ko mor­do­wał się, tka­jąc na oślep sze­ro­kim ka­ra­bin­kiem pasa – jed­no­cze­śnie do­bie­gły go stłu­mio­ne gło­sy w słu­chaw­kach:

– …Pi­lot Bo­erst na AMU 18! Start we­dług fo­nii w chwi­li zero. Uwa­ga – go­tów?

– Pi­lot Bo­erst na AMU 18 go­tów do star­tu we­dług fo­nii w chwi­li z e r o ! – pa­dła jak wy­strze­lo­na od­po­wiedź.

Pirx za­klął – ka­ra­bi­nek za­sko­czył. Opadł w głąb mięk­kie­go fo­te­la tak zmę­czo­ny, jak­by wła­śnie po­wró­cił z bar­dzo dłu­gie­go, śród­gwiezd­ne­go lotu.

– Dwa­dzie­ścia trzy – do star­tu. – Dwa­dzie­ścia dwa – do star­tu. Dwa… – mam­ro­ta­ło w słu­chaw­kach.