Pirx pomyślał sobie, że takie automatyczne urządzenia są bardzo pożyteczne – i tak się zastanawiał nad tym i owym, aż nagle poczuł, że wszystkie włosy wstają mu na głowie pod pękatą haubą.
Jezus Maria, ja lecę, ja, ja teraz lecę!!! – przemknęło mu.
Zaczął błyskawicznie przysposabiać dźwignie do startu – to znaczy dotykać ich wedle właściwej kolejności palcami, licząc: raz – dwa – trzecia – a gdzie czwarta? – potem ta – tak, to ten wskaźnik – i pedał – nie, pedał – aha, jest – czerwona – zielona rękojeść – potem automat – tak – czy zielona przed czerwoną?!
– Pilot Pirx na AMU 27! – wyrwał go z głębi tego dylematu silny głos bijący prosto w ucho. – Start według fonii w chwili z e r o ! Uwaga – pilot gotów?
Jeszcze nie!!! – chciało coś krzyknąć ustami pilota Pirxa, ale powiedział:
– Pilot Boe… pilot Pirx na AMU 27 gotów… e… do startu według fonii w chwili z e r o !