– Trzeba było do roboty się wziąć – skontrowała matula. – Święta za pasem, Wigilia za dwa dni. Groch przepatrzeć, czy przez robaka nie stoczony, drew na zapas narąbać, żeby nie trzeba było od stołu wstawać, a nie o głupotach gadać.
– A kiedy wróci prąd? – zapytała Esterka, która ogromnie lubiła słuchać radia.
– Dziś piątek, więc jak jutro nie naprawią, to może dopiero po świętach, kto wie – odpowiedział jej ojciec. – No, spać, smarki! – zarządził, wstając od stołu i klaszcząc zachęcająco.
– Michałek! – Matula skierowała oczy na mnie i właśnie zdałem sobie sprawę, że ja jeden nie oberwałem za dziadkowe opowieści. – Idź do babci, sweter ci zrobiła i trzeba przymierzyć.
– Już lecę – odpowiedziałem i skinąłem głową, ciesząc się, że tylko o to chodzi i dziś nie dostanie mi się za dziadkowe opowieści.