Osada
Michał Śmielak — Literatura

– Trzeba było do ro­boty się wziąć – skon­tro­wała ma­tula. – Święta za pa­sem, Wi­gi­lia za dwa dni. Groch prze­pa­trzeć, czy przez ro­baka nie sto­czony, drew na za­pas na­rą­bać, żeby nie trzeba było od stołu wsta­wać, a nie o głu­po­tach ga­dać.

– A kiedy wróci prąd? – za­py­tała Es­terka, która ogrom­nie lu­biła słu­chać ra­dia.

– Dziś pią­tek, więc jak ju­tro nie na­pra­wią, to może do­piero po świę­tach, kto wie – od­po­wie­dział jej oj­ciec. – No, spać, smarki! – za­rzą­dził, wsta­jąc od stołu i klasz­cząc za­chę­ca­jąco.

– Mi­cha­łek! – Ma­tula skie­ro­wała oczy na mnie i wła­śnie zda­łem so­bie sprawę, że ja je­den nie obe­rwa­łem za dziad­kowe opo­wie­ści. – Idź do babci, swe­ter ci zro­biła i trzeba przy­mie­rzyć.

– Już lecę – od­po­wie­dzia­łem i ski­ną­łem głową, cie­sząc się, że tylko o to cho­dzi i dziś nie do­sta­nie mi się za dziad­kowe opo­wie­ści.