Osada
Michał Śmielak — Literatura

– Raz, że noc długa, żeby de­mony mo­gły swo­bod­nie po­lo­wać, bo za dnia śpią. Jed­nak przez to okrut­nie głodne, bo jak się w le­cie prze­bu­dzą, to jesz­cze nie zdążą się po­rząd­nie po za­dku po­dra­pać i prze­cią­gnąć, jak noc się koń­czy i trza iść spać.

– Ano tak – zgo­dziła się Es­terka. – I co jesz­cze, dzia­du­niu?

– Ot choćby zo­bacz­cie, że w le­cie jak na­cią­gniesz wody ze studni, to zimna, aż w zęby kole, tak jest?

– Ano – po­twier­dził mój oj­ciec. – Tak jest.

– Ale w zi­mie też mo­żesz wody na­cią­gnąć, na­wet jakby mróz był taki, że ptaki w po­wie­trzu za­ma­rzają, co się zda­rzało.

– By­wało – wtrą­cił się po­now­nie oj­ciec.

– Bo w zi­mie pie­kło bli­żej pod­cho­dzi i to, co w ziemi, to pod­grzewa, dla­tego woda w studni nie za­ma­rza.

– Ano ra­cja – zgo­dził się oj­ciec, a wszy­scy po­zo­stali po­ki­wali gło­wami.

– A jaki naj­strasz­niej­szy zły jest? – za­py­tał Pie­truś. – Ten, co tak wyje.