Niewykluczone, że było to na jakimś przyjęciu, tylko u kogo i z jakiej okazji? Sporo było tych przyjęć i z różnych okazji, pomieszały mi się już, niektóre wybujały, inne się skurczyły, niektóre zrosły się z sobą, trudno byłoby je porozdzielać. Trzeba by mieć przynajmniej względne poczucie pewności, że to się zdarzyło na tym, a tamto na tamtym, na tym zaś nie mogło się zdarzyć, a na innym musiałem zaraz wyjść i wpadłem tylko na chwilę, aby się pokazać, że byłem, i spełnić przynajmniej w ten sposób obowiązek towarzyski. Zaraz, czy to nie było na imieninach u Kordaszewskiego? Gustaw miał na imię. No, tak, ale to nie mogłem zaraz wyjść. Nie darowałby mi. Był na tym tle drażliwy, czy każdy z zaproszonych gości przyszedł. Jeśli nie przyszedł, zrywał z nim. Wszystkie imieniny obchodził jak wesela. Inna sprawa, że prawie na każdych przedstawiał swoją nową panią. Kilka lat potem sprzedał firmę, sprzedał willę i wyjechał za granicę. Jego zagranicznego adresu nie mam. Mam tylko ten dawny, tutejszy. Tłum gości, gorąco, mimo że wszystkie okna pootwierane, a za oknami las. Poprosiłem ją do tańca, potem piliśmy szampana, a potem wyszliśmy się przejść.