Księżyc świecił wręcz nachalnie na bezchmurnym niebie niczym wielki płat jasności zostawiony przez słońce, przygaszając wszystkie gwiazdy wokół. Taki księżyc budził zawsze we mnie jakiś nieokreślony niepokój. Kojarzył mi się z wyciem psów w dzieciństwie. Tylko czy to była ona? Nie, ona nie mogłaby mi zadać pytania:
– To co z nami będzie?