Ostatnie rozdanie 2019
Wiesław Myśliwski — Literatura

Tuż po zapoznaniu, tańcu i paru kieliszkach szampana takie pytanie? To musiałoby trwać dłużej. Na tyle długo, aby zdawać sobie sprawę, że takie pytania zwykle coś kończą. A może w jakiś sposób wymusiłem na niej, aby mi je zadała, bo czasem o takie pytanie coś trwa za długo. Więc tym bardziej nie mogła to być ona. I przecież nie odwoziłbym jej z przyjęcia do domu. Tylko czy to nie było kiedy indziej i gdzie indziej? Z tego wszystkiego pamiętam jedynie, że Matylda miała na imię. Mam ją zapisaną w notesie, lecz pod literą W. Chciałem powiedzieć jakiś komplement pod adresem jej urody i powiedziałem, że podoba mi się jej imię. Jakkolwiek podobać, podobały mi się prawie wszystkie imiona, w zależności do jakiej urody to czy inne było przypisane. Do niezwykłej urody nawet Klementyna pasuje, więc może miała Klementyna na imię, nie Matylda. A Matylda to jeszcze inna, chociaż nie pamiętam która. I czy to nie tamta właśnie powiedziała:

– Proszę mnie nie odwozić. Pił pan.

– Niech się pani nie obawia – powiedziałem. – Nie wypiłem dużo. A po alkoholu też prowadzę pewnie. Mam nawet bardziej wyostrzoną uwagę.