Ostatnie rozdanie 2019
Wiesław Myśliwski — Literatura

Co prawda, nie zdarzyło mi się prowadzić po alkoholu, może dlatego to zdarzenie tak dobrze pamiętam. Byłem i jestem rygorystą, jeśli chodzi o prowadzenie po alkoholu. Kiedy miałem ochotę się napić, zostawiałem samochód. Tym razem zaryzykowałem. Czyżbym na coś podświadomie liczył? Ale przecież nic o niej nie wiedziałem, nawet czy jest mężatką, rozwódką, wdową, panną. Ani gdzie mieszka. Gdy poprosiła gospodarza, żeby zamówił jej taksówkę, bo musi już iść, powiedziałem, że i na mnie czas, bo mam coś ważnego jutro, tak że chętnie ją odwiozę, proszę mi tylko podać adres.

– O, to niewiele muszę zboczyć, jadę w tę samą stronę – skłamałem.

Wymawiając mi, że piłem, w końcu się zgodziła. Trochę się dąsała potem, gdy się okazało, że mieszkamy po przeciwnych stronach miasta, a tylko dlatego się zgodziła, abym ją odwiózł, że niewiele miałem zboczyć. Mogła przecież wziąć taksówkę. Teraz ma wyrzuty sumienia. A jeszcze mówiłem, że mam coś ważnego jutro i muszę też wyjść. Uniosła rękę z zegarkiem pod oczy.

– Któraż to godzina? Niestety, nie widzę.

– Proszę tu spojrzeć – powiedziałem, wskazując na zegar w samochodzie.

– Boże, już trzecia dochodzi. Nic się pan nie prześpi.