Ostatnie rozdanie 2019
Wiesław Myśliwski — Literatura

– Na szczęście nic mnie jutro nie czeka. Chciałem panią tylko odwieźć.

– Kłamczuch – rzuciła niby oburzona.

A gdy już pod domem pomagałem jej wysiąść z samochodu, jakby z uprzejmości powiedziała:

– Może w takim razie wstąpi pan na herbatę, skoro jutro nic pana nie czeka.

Niedługo potem spotkaliśmy się na koncercie w filharmonii i w czasie przerwy przedstawiła mi jakiegoś mężczyznę:

– Mąż mój.

Usłyszałem jednak jakieś inne nazwisko niż tamtej nocy przy pożegnaniu, czy może się przesłyszałem. Wiadomo, jak się niedbale na ogół ludzie przedstawiają. Nie wiem zresztą, czy jej nazwiska nie przypisuję innej. W pewnej chwili, korzystając, że on odszedł przywitać się z jakimiś znajomymi, szepnęła mi:

– Nie dzwoń teraz do mnie. Rozwodzę się. Musimy przeczekać, aż będzie po wszystkim.