I dwie kobiety – Małgorzata i Ewa – które tę chorobę chciały wypalić. Były absolwentkami prawa, najbliższymi przyjaciółkami z jednego roku. Ponieważ pierwsze litery ich nazwisk – Drewnowska i Skoczek – są alfabetycznie odległe, zapisano je na początku roku akademickiego na zajęcia do różnych grup. Połączył je lektorat języka francuskiego – nieliczni studenci uczący się wcześniej tego języka w liceum trafili pod skrzydła tej samej lektorki. Tam się spotkały. Przyjaźń, która je połączyła, była jak eksplozja dobra i zaufania. Po miesiącu Ewa złożyła podanie o przeniesienie do grupy ćwiczeniowej, w której była przyjaciółka. Od tego momentu wszystkie zajęcia kierunkowe miały wspólne.