Piekielny układ
A.S. Sivar — Literatura

– Możesz iść. Przy recepcji cię pokierują. – Jego gruby głos dosłownie stawia na baczność wszystkie włoski na moim karku.

– Dziękuję – dukam i pośpiesznie oddalam się w stronę ogromnych drzwi.

Przestępuję próg i, tak jak się spodziewałam, wchodzę do spektakularnego wnętrza. Udaję się do recepcji, gdzie znów zostaję otaksowana z góry na dół, tym razem przez kobietę.

– Dzień dobry. Ja do pana Brunona. Miałam zjawić się tutaj na piątą – mówię jeszcze raz to samo, co przed chwilą jej współpracownikowi.

– Rozumiem. Zaraz kogoś po panią przyślę. – Uśmiecha się do mnie uprzejmie, co odrobinę mnie uspokaja. Na moich oczach podnosi słuchawkę i zaczyna telefonować.

Zerkam na nią z ukosa. Jest naprawdę ładna, z pewnością kilka lat starsza ode mnie, ma tak samo długie brązowe włosy jak ja, a do tego świetną figurę. Właśnie takich efektów oczekuje ode mnie wielu z moich podopiecznych po naszych treningach.

– Tak, twierdzi, że była umówiona z Brunonem na piątą… – mówi do słuchawki recepcjonistka, ciągle miło się do mnie uśmiechając. – Przekażę. – Kończy rozmowę i odkłada słuchawkę. – Zaraz ktoś po ciebie przyjdzie. Coś do picia?