– Oszalałaś?! – prycham na nią. – Rozstałam się z nim zaraz po balu maturalnym, a jakiś czas temu usłyszałam od Jane, że zmajstrował dzieciaka naszej babce od angielskiego.
– Że co?! – Kira wpatruje się we mnie rozbawiona. – Nie wierzę! Naprawdę?! – Kiwam głową i dosłownie w tym samym czasie obie wybuchamy śmiechem. – Nicky, ale co ty tutaj robisz? – pyta, poważniejąc i marszcząc przy tym czoło.
Wzdycham ciężko, a mój dobry humor pryska jak bańka mydlana.
– Przyszłam na spotkanie z niejakim Brunonem. Ojciec ma jakieś problemy. Zresztą szkoda gadać. – Macham ręką, by odpuściła. – A ty? – Zmieniam temat i staram się znów nieco rozpogodzić.
– Pracuję.
– Ooo… Nieźle. – Przypatruję się jej skrupulatnie. – Swoją drogą, naprawdę ładne miejsce, takie szykowne, a zarazem zmysłowe. – Daję upust swoim wrażeniom, omiatając wzrokiem całość kosztownego pomieszczenia. – Jednak nie słyszałam jeszcze o tym klubie. – Uśmiecham się.
Kira odwzajemnia się lekkim półuśmiechem, ale zaraz przenosi wzrok za mnie.
– Amy? – pyta jakiś gruby głos za moimi plecami.