Odwracam się i zauważam wysokiego, mocno zbudowanego blondyna w eleganckich spodniach i czarnej polówce, z tatuażem w trupie czaszki na przedramieniu. Ruszam w jego kierunku, ale nie udzielam odpowiedzi. Cholera, wiedzą jak ma na imię moja siostra? Nie jest dobrze. Gdy tylko się z nim zrównuję, zerkam przez ramię na Kirę, a ta wodzi po mnie niepewnym wzrokiem. Pokazuję jej, by nie pisnęła nawet słowa i mnie nie wydała.
– Tędy. – Mężczyzna wskazuje drogę.
Podążam eleganckim korytarzem, rozglądając się przy tym na boki. Wnętrze naprawdę robi wrażenie. Same wykładziny, oświetlenie, rzeźby… Nawet boję się pomyśleć, ile musiały kosztować.
Idę zaraz przy swoim nowym, „trupim” znajomym, a z każdym krokiem echo stukotu moich obcasów zagłusza ciszę między nami. Po drodze mijamy jedne drzwi, drugie, trzecie… Aż wreszcie docieramy na tył budynku.
– Na prawo. – Osiłek otwiera drzwi, wchodzi, a ja, łapiąc ostatnie głębokie oddechy, staram się przygotować mentalnie na to spotkanie.
W końcu przestępuję próg, a zaraz za nim zauważam dwóch kolejnych facetów. W mig się odwracają i z góry na dół taksują mnie wzrokiem.