Piekielny układ
A.S. Sivar — Literatura

Nie spuszczam z niego wzroku. Jego widoczne mięśnie klatki piersiowej napierają od spodu na materiał ciemnej koszuli, kusząc wręcz do ich odkrycia i badania. Głośno przełykam ślinę. Z całych sił próbuję przestać pożerać go wygłodniałym spojrzeniem, jednak wiem, że marnie mi to musi wychodzić, bo ślinka dosłownie cieknie mi na jego widok. Nie wiem też do końca, co się ze mną dzieje, ale gdy on tak bez zawahania zaczyna zmniejszać dystans między nami, z każdą chwilą moje serce coraz bardziej intensywnie uderza o klatkę, a mój puls niebezpiecznie przyspiesza.

– Bruno, ona… – odzywa się krzykacz, ale Bruno ucisza go gestem dłoni.

– Zostawcie nas. – Jego niezwykle męski, aksamitny głos spływa po mnie niczym kolejne erotyczne doznania.

Cholera, co ze mną nie tak? To nie powinno wyglądać w ten sposób. Nie po to tutaj przyszłam… Dobra, przyznaję, jest niezły, nawet bardzo, już na pierwszy rzut oka widzę, że jest niezwykle zdeterminowany, stanowczy i ma dominującą naturę. Z takim kobieta na pewno trafiłaby do niekończącego się raju, a każdy jego najmniejszy ruch i emanujący od niego magnetyzm zapierałby dech w piersiach i zapewniał dawkę adrenaliny, jedynie będąc w pobliżu.