Biorę następny głębszy oddech i próbuję w końcu wziąć się w garść. Te myśli… Te obrazy… To naprawdę musi się skończyć. Dlaczego nie mogę lecieć na miłych i dobrych chłopców? – pytam sama siebie, ale kiedy tylko jeden z tych nieodpowiednich właśnie przystaje przede mną, to pytanie zaraz z krzykiem ucieka z mojej głowy, a jego miejsce zastępuje nieodparte, nienasycone pożądanie.
Nadal się we mnie wpatruje, to robi się nieco niezręczne. Z tak bliska zadzieram głowę, by móc podziwiać te atletyczne barki, dzikie, niebieskie oczy, ciemne, ułożone na bok włosy i ten cholernie seksowny, lekki zarost. Biorę kolejny głęboki wdech i otula mnie zapach jego orientalnych perfum. Pachnie bosko – uwodzicielsko, wyrafinowanie, a zarazem zmysłowo. Przełykam ślinę, podczas gdy obraz jego nagiego, umięśnionego ciała już mimowolnie kształtuje się w mojej głowie i nie chce jej opuścić. Zagryzam wargę, moje myśli niebezpiecznie zaczynają krążyć wokół tych niegrzecznych scen. On, łóżko, ubrania na podłodze, zmięta pościel… Nie, nie, nie! Jak poparzona wyrywam się z tego niemoralnego stanu otępienia. Naprawdę muszę z tym skończyć! Jest grzesznie atrakcyjny, ale koniec, to nie ma żadnego znaczenia.