Przewracam oczami. Dobra, czas zakończyć te koleżeńskie pogawędki. Może być cholernie przystojny, ale nie przyszłam tutaj po to, aby szukać kolejnych przygód. Zresztą przy mojej definicji niegrzecznych chłopców on i tak rozpieprza skalę. Nawet nie ma takiej opcji.
Spokojnym, pełnym gracji krokiem znów do mnie podchodzi i wręcza mi szklaneczkę z martini. Z uśmiechem upija łyk swojej whisky. Robię to samo. Coś musi dodać mi odwagi do tej rozmowy.
– Moja siostra nie będzie dla ciebie pracować – mówię pewnym głosem, by dotarły do niego moje słowa.
Chwilę nic nie mówi, tylko mi się badawczo przygląda. Opiera się biodrami o biurko i upija kolejny łyk alkoholu.
– Siostra nie, ty będziesz – wyparowuje ot tak, wskazując na mnie swoim trunkiem.
Dosłownie wytrzeszczam oczy, a moim ciałem wstrząsa ogień.
– Chyba oszalałeś! Nie będę pracować jako… – Nie chcę powiedzieć tego słowa na głos, ale nie znajdując w tym momencie żadnego innego, wypalam: – Jako dziwka!
Zdziwiony moim wybuchem marszczy brwi, jednak zaraz w jego wzrok wkrada się coś przerażającego, co jest dla mnie niczym nieme ostrzeżenie. Postanawiam nieco ochłonąć, by swoim tonem nie prowokować go jeszcze bardziej.
– Posłuchaj… – zaczynam.