– Nie, to ty posłuchasz – przerywa mi natychmiast. – Twój stary dostał ode mnie sporo gotówki. W zamian jego córka miała przyjść, by to odpracować. Myślisz, że było po mojej myśli wprowadzać tutaj osiemnastkę? Co z tego, że miała być śliczna? Ja nie prowadzę, kurwa, agencji dla modelek. Ale, dobra, zgodziłem się, znalazłem jej miejsce w klubie jako kelnerce, a teraz ty mi tutaj wyskakujesz ze swoimi pretensjami? Masz je do kogoś, kieruj je do niego, nie do mnie. Nie wiem, jak to rozegracie, nie obchodzi mnie to, ale jutro widzę tutaj jedną z was.
Z trudem przełykam ślinę, gdy on twardym, ostrym wzrokiem przeszywa mnie niemal na wskroś. Z łatwością odczytuję, że wcale nie wygląda, jakby żartował, jednak nie mogę zrobić tego Amy. Miałaby pracować jako kelnerka w klubie go-go? Chyba oszaleli! Nigdy jej tutaj nie puszczę. To nie jest dla niej. Jest za dobra, a przede wszystkim za młoda. Pożrą ją w tym miejscu niczym jagnię rzucone w stado wilków.
Wzdycham ciężko, a w moje myśli ciągle wkrada się jeszcze jedno.
– Ile pieniędzy ci wisi? – pytam, bo może moje oszczędności będą w stanie to pokryć.