– Chcesz coś do picia? – W pierwszej kolejności skupiam się właśnie na tym. Widzę, w jakim stanie jest moja mała siostrzyczka, poza tym blisko godzinna podróż autobusem w tym upale musiała ją wykończyć.
Amy nieznacznie kiwa głową.
Nalewam jej soku, podaję, a ona, odbierając szklankę, przytula się do mojej piersi, jakby chciała otrzymać choć odrobinę wsparcia. Nieco mnie to stresuje i powoduje napływ czarnych myśli do mojej głowy. Może faktycznie tym razem dzieje się coś poważnego, a ojciec wdepnął po same uszy? Cholera. Ten to zawsze ma wspaniałe pomysły… Zaczynam się zastanawiać, kto po śmierci mamy stał się rodzicem w naszej rodzinie, bo z pewnością, biorąc pod uwagę nieodpowiedzialne zachowanie ojca, nie on. Dla niego obecnie centrum wszechświata stanowi Grace, a my z Amy jesteśmy tylko balastem. Tak, balastem. To słowo chyba najtrafniej oddaje sposób postępowania ojca. Wkurzam się na samą myśl o tym i próbuję oderwać od niego swoją uwagę, aby nie okazać całego wzburzenia przy siostrze. Z każdą minutą, gdy Amy nic nie mówi, tylko mocno mnie obejmuje, jestem jeszcze bardziej zestresowana.