Piekielny układ
A.S. Sivar — Literatura

– Wiesz, Bruno, nie lubię się prosić. – Strzepuję jego dłoń z mojego podbródka i odchodzę do drzwi. – Pokażesz mi w końcu moje nowe miejsce pracy? – pytam, a w moim głosie pojawia się obcesowość.

– Z największą przyjemnością. – Bruno z łajdackim uśmiechem zbliża się do drzwi, otwiera je i gestem dłoni wskazuje, bym szła.

Zamyka, po czym razem idziemy długim korytarzem. Skręcamy w jedną z alejek, aż wreszcie na końcu holu stajemy przed wypolerowanymi czarnymi drzwiami z dwoma ochroniarzami po obu stronach. Faceci witają się skinieniem głowy z idącym obok mnie demonem seksu. Staram się na niego nie zerkać, ale beznadziejnie mi to wychodzi, bo ciągle to robię. Stwierdzam też, że ma naprawdę niezły gust. Jego ciemna koszula w połączeniu z niebieską marynarką, spodniami do kompletu i parą luksusowych oksfordów, stanowi niesamowity zestaw, a z rękami włożonymi nonszalancko do kieszeni eleganckich spodni wygląda doskonale.

Kiedy tylko wchodzimy do wnętrza klubu, moje uszy zalewają dźwięki muzyki, a ja nie wiem, dlaczego zaczynam się uśmiechać. Chyba naprawdę brakuje mi imprez, skoro słysząc dudnienie nawet w takim miejscu, czuję to całą sobą i mam ochotę zacząć w najlepsze wywijać.