Mój wzrok w końcu przyzwyczaja się do półmroku, a ja z zafascynowaniem przyglądam się całej sali. Króluje w niej czerń i bordo. Na wielkim podeście oczywiście nie obeszło się bez rury i skąpo ubranej dziewczyny, która już daje popisy dla mężczyzn siedzących przy samej scenie z banknotami w dłoniach. Zerkam dalej w stronę baru i zauważam tam dwóch barmanów, a na hokerach cztery dziewczyny i Kirę, ubraną w jakiś skąpy top, lateksową mini i cholernie wysokie kozaki na szpilce. Wybałuszam oczy, bo wcześniej miała na sobie coś zupełnie innego.
– Idziesz? – ponagla mnie Bruno, a ja dopiero teraz uświadamiam sobie, że widząc to wszystko, stanęłam jak wryta.
Niepewnie zerkam na niego, a później za jego plecy, na Kirę. Widzę, że Bruno non stop przypatruje mi się badawczo, ale ja chyba potrzebuję trochę czasu na przetrawienie tego wszystkiego. Jedynie nieznacznie kiwam głową w odpowiedzi na jego pytanie i powoli ruszam.
– W tej części znajdują się loże. Właśnie nimi będziesz się zajmować. Obsłużysz klientów, trochę się do nich pouśmiechasz, porozmawiasz, posłuchasz komplementów i tyle. Reszta cię nie obchodzi. Pasuje? – Zerka na mnie wyczekująco.