Piekielny układ
A.S. Sivar — Literatura

Bez słowa daję jej znak oczami, że pogadamy innym razem i na spokojnie, gdy tylko nie będziemy pod ostrzałem spojrzeń Bruno. Staram się do niej nieznacznie uśmiechnąć, ale jeszcze w tym samym czasie dociera do mnie odgłos jakiegoś pogwizdywania i donośnych rozmów, więc uciekam wzrokiem od Kiry i pośpiesznie odwracam się w kierunku hałasu. Zauważam, że do klubu weszło kilkunastu głośno zachowujących się mężczyzn w świetnych humorach, pożądliwie zerkających na wszelkie zebrane w pomieszczaniu kobiety. Przyglądam się temu obrazowi lekko oszołomiona. Widzę, jak zerkają na Brunona, po czym podniesioną dłonią witają się z nim, a następnie, wskazując palcami i dokładnie mnie oglądając, szczerzą się jeszcze bardziej, zaczynają wyć jak jakieś psy i dają kciuki w górę, jakbym była na jakimś, kurwa, castingu. Zirytowana unoszę brew i wzdycham. Przysięgam, niech ja tylko dodzwonię się do ojca…

– Muszę zobaczyć coś jeszcze, czy mogę już wracać do domu? – pytam Brunona, bo nie mam zamiaru spędzić dzisiaj w tym miejscu ani minuty dłużej.

– Jeżeli nie masz więcej pytań, oczywiście możemy wracać.