Po śmierci mamy ojciec dał się wciągnąć w jakieś szemrane towarzystwo, w jego interesy i teraz ponosi konsekwencje. Wiedziałam, że tak będzie, wielokrotnie próbowałam wyperswadować mu te piekielne pomysły rozmową, krzykiem, a nawet płaczem, ale oczywiście skończyło się standardowym tekstem: „Teraz Nicole, mamy przynajmniej pewność, którą część moich genów odziedziczyłaś. Powinienem być dumny?”. Serio uważał, że moje młodzieńcze wyskoki równały się z jego obecnym balansowaniem na krawędzi? Na samo wspomnienie coś aż bulgocze w moim wnętrzu, jednak jeszcze w tej samej chwili nachodzi mnie również inne, ważniejsze pytanie. Dlaczego ojciec wolał wciągnąć w to Amy, zamiast o wszystkim poinformować mnie? Fakt, od naszej ostatniej kłótni o jego nową wybrankę serca, która panoszy się w naszym domu, nie mamy najlepszych stosunków i rzadko rozmawiamy, ale przecież Amy to jeszcze dziecko, nie powinna brać odpowiedzialności za jego nierozważne czyny.
– Dzwoniłaś do Grace? Może ona coś wie? – rzucam, gdy ta myśl wpada do mojej głowy. Jeżeli ktoś powinien coś wiedzieć na ten temat, to ta sylikonowa małpa.