Plac Senacki 6 PM
Vincent V. Severski — Kryminalne i sensacyjne

Zjeź­dził nie­mal cały świat i gdzie­kol­wiek był, pró­bo­wał lokal­nych spe­cja­łów. Jadł kiszo­nego rekina na Islan­dii, rybę fugu w Japo­nii, mary­no­wa­nego jesio­tra w Astra­cha­niu, tre­pangi w Szan­ghaju, rybę Świę­tego Pio­tra nad Jezio­rem Gali­lej­skim, Jans­sons fre­stelse w Szwe­cji, więc ofi­cjal­nym powo­dem czwart­ko­wych podróży do Tron­dheim stał się targ Ravn­kloa, na przy­stani Szpon Kruka. Nad brze­giem rzeki Nide­lvy, gdzie od lat przy­bi­jały kutry rybac­kie i statki pasa­żer­skie. Nie było to Fisher­man’s Wharf w San Fran­ci­sco, ale zawsze coś. Pach­niało morzem i to Mar­ti­nowi wystar­czało.

Stor­lien zakry­wały chmury i pano­wał w nim lekki mróz. Pró­szył śnieg, więc wyciągi jesz­cze cho­dziły, ale w Tron­dheim był piękny sło­neczny dzień, dzie­więć stopni na plu­sie, i poja­wiły się pierw­sze pąki. Wio­sna na nor­we­skim wybrzeżu przy­cho­dziła dużo wcze­śniej niż w górach po szwedz­kiej stro­nie. Tak miało być i w tym roku, a był to pierw­szy czwar­tek kwiet­nia po pan­de­mii.