Siadał na ławce przed katedrą i przez kilkanaście minut w pamięci wymieniał każdego z pięćdziesięciu siedmiu apostołów, świętych stojących na fasadzie, zaczynając od proroków Abrahama, Samuela i Izajasza, a kończąc na Świętym Franciszku z Asyżu. Uczył się tych rzeźb przez prawie dwa lata, aż w końcu opanował je bezbłędnie. Mimo że był ateistą, każdego świętego czy apostoła poznał osobiście i mógł ze szczegółami opowiedzieć jego historię. Satysfakcję sprawiała mu świadomość, że przeciętny chrześcijanin potrafił rozpoznać ledwie kilku ze swoich przewodników.
Kiedy pierwszy raz zobaczył katedrę Nidaros, odniósł wrażenie, jakby był w pobliżu rodzinnego Canterbury, i to uczucie towarzyszyło mu za każdym razem, gdy siadał na tej ławeczce. To było miłe doznanie. Wprawdzie nie miał w sobie kropli angielskiej krwi, ale czuł się częścią historii Wielkiej Brytanii.