Połów
Remigiusz Mróz, Ove Løgmansbø — Kryminalne i sensacyjne

Katrine z uśmiechem zapewniła, że chętnie udzieli wywiadu, a potem szybko znikła w pokoju rentgenowskim. Samo badanie trwało kilka minut i wiązało się jedynie z niewielkim dyskomfortem, kiedy technik elektroradiologii założyła jej płytkę uciskową.

Kwadrans później czekała już przed szpitalem na pozostałe policjantki. Rzuciła przed kamerą Kanal København kilka komunałów, które z trudem przechodziły jej przez gardło, ale co przełomowego mogła powiedzieć.

Po chwili włączyła komórkę i zobaczyła, że Moslund próbował się z nią skontaktować. Wybrała jego numer.

– Zrobione, szefie. Materiał mają puścić...

– Przyjeżdżaj na komendę – uciął Kjeld.

Katrine ściągnęła brwi. Rzadko kiedy miał aż tak poważny głos.

– Co się stało? – zapytała. – Czekam jeszcze na resztę.

– Ładuj się do samochodu, Ellegaard, i natychmiast jedź na komendę.

– Tak jest.

Rozłączył się, zanim zdążyła dopytać o cokolwiek. Wyjęła telefon, napisała SMS-a do jednej z policjantek i wsiadła do służbowego samochodu. Dotarła do budynku komendy przy Halmtorvet w piętnaście minut, po czym zaparkowała na jednym ze służbowych miejsc.