Kobietę tym bardziej zastanowiło, dlaczego jeden z mieszkańców pędzi na złamanie karku w kierunku policjantów. Staruszka zmarszczyła czoło i zaciekawiona przyspieszyła nieco kroku.
Schodząc w kierunku plaży, zobaczyła, że rybacy otaczają jedno z cielsk. Dzieci starały się przebić przez kordon i dojrzeć, co stanowi powód ogólnego zainteresowania, ale dorośli nie mieli zamiaru się przesunąć.
Kobieta podeszła do gapiów, a potem zaczepiła jednego z młodszych mężczyzn, byłego trenera szkolnej drużyny piłkarek ręcznych. Nie znała go zbyt dobrze, ale wiedziała, że Ragnar Sørensen, zupełnie jak jego ojciec i dziadek, był jednym z najbardziej uczynnych mieszkańców wyspy. Kiedy tylko zobaczył staruszkę, podał jej rękę i przeprowadził przez gęstniejący tłum.
– Co tam się stało? – zapytała.
Ragnar się zawahał.
– Podobno znaleźli coś w jednym z grindwali.
– Co takiego?
– Teitur mówił coś o kościach.
Przez moment miała nadzieję, że źle usłyszała. Zdarzało się to coraz częściej.
– Rozcięli żołądek i... wypłynęły razem z zawartością – dodał Ragnar.