Teraz nie miała już wątpliwości, że się nie przesłyszała. Kiedy Sørensenowi udało się przepchnąć bliżej cielska walenia, kobieta spojrzała na niespodziewane znalezisko i z trudem przełknęła ślinę. Rzeczywiście, między wnętrznościami, pośród krwi, przebijała się biel kości.
– Co to jest? – zapytała jedna z kobiet.
Staruszka doskonale wiedziała. Wystarczyło pobieżne spojrzenie.
– Chyba kawałek ludzkiej czaszki... – odezwał się Ragnar Sørensen. – Widać górną szczękę i część oczodołu.
Stara kobieta wbijała w czaszkę puste spojrzenie. Nie sądziła, że kiedykolwiek jeszcze ją zobaczy. Ta sprawa była zamknięta, skrzętnie upchnięta w mroku niepamięci.
Poczuła, że opuszczają ją siły. Czym prędzej się odwróciła i zaczęła oddalać od wybrzeża. Nikt nie zwrócił na nią uwagi.
Historia zataczała krąg, a jej dawno zapomniane ofiary domagały się sprawiedliwości. Demony przeszłości się przebudziły, ale staruszka nie chciała patrzeć na to, co wypluły.