– Tak czy inaczej, musisz to zrobić – oznajmił.
– Więc to rozkaz?
– Gorzej. Prośba prosto z ministerstwa.
– Ale...
– Masz zebrać kilka funkcjonariuszek, pójść tam, dać się przebadać, a potem wyjść z gabinetu z uśmiechem na ustach i powiedzieć przed kamerami, że warto robić takie rzeczy – wyrecytował Kjeld. – Jasne?
– Tylko że sprawa, nad którą teraz pracuję...
– Nie wiem nic o żadnej sprawie – przerwał jej. – Poza tym zajmie ci to pół godziny. Zrób to dla królowej Małgorzaty i wszystkich jej poddanych.
Ellegaard wiedziała, że nie ma sensu dyskutować. Jeśli minister wymyślił sobie, że policjantki mają przekonać inne Dunki do profilaktycznych badań mammograficznych, należało zacisnąć zęby i wykonać polecenie. Właściwie sama idea była trafiona – rak piersi stawał się już chyba chorobą cywilizacyjną. Co roku wykrywano dwa miliony nowych przypadków zachorowań na świecie, a w statystykach Dania zajmowała niechlubne, drugie miejsce, tuż za Belgią. Na sto tysięcy kobiet sto chorowało na ten nowotwór.
– Więc jak będzie? – zapytał Moslund.
Katrine jednym haustem dopiła kawę i podniosła się.