Pomruk
Michał Śmielak — Literatura

– Bardzo mnie to cieszy – odpowiedział Stadnicki. Doskonale zdawał sobie sprawę z tego, że dopóki Potkański będzie gościł na jego przyjęciu, nie dojdzie do żadnego zamachu. Nie może zdarzyć się sytuacja, aby ktokolwiek umarł na przyjęciu urodzinowym z takim doborem gości, śledczy musieliby wszystkich przesłuchać, sprawa zrobiłaby się medialna, po co to komu? Prędzej dojadą go jak Pershinga, na parkingu pod stokiem lub hotelem, gdy akurat cała umoczona w zamach dziewiątka będzie miała doskonałe alibi.

– Karol jest? – zapytał premier, mając na myśli młodszego syna gospodarza.

– Nie, tradycyjnie postanowił mnie zignorować.

– Przejdzie mu.

Do sali powitalnej wbiegła roześmiana młoda dziewczyna i przyskoczyła do Stadnickiego, całując go głośno w policzek.

– Cześć, tatko – zawołała radośnie. – Cześć, wujek! – Uścisnęła Potkańskiego, ten podniósł ją lekko do góry niczym piórko.

– Baśka! – zawołał premier. – Chociaż ty dla ojca jesteś pociechą. Jak tam na studiach? Wrocław ci się podoba?

– Jest piękny! – Dziewczyna roześmiała się całą sobą. Stadnicki popatrzył na nią i niemal widział ten brud zdrady, jaki przylepił się do niej w trakcie powitania z premierem.