Pomruk
Michał Śmielak — Literatura

– Zmykaj, Smyczku – rzucił z uśmiechem, aby córka jak najkrócej przebywała przy tym bydlaku.

– Tak jest, ojcze – odpowiedziała z powagą, dygnęła uroczo i wybiegła na zewnątrz.

Nazywał ją pieszczotliwie „Smyczkiem”, bo w wieku sześciu lat zażyczyła sobie nauki gry na skrzypcach, po czym na pierwszej lekcji uderzyła swojego nauczyciela, gdy ten podniósł na nią głos. „Tatuś, jebnęłam go smyczkiem, ale lekko” – oznajmiła z dumą w głosie, zapytana o swój wybryk. Rozczuliła go tak mocno, że śmiał się z tego cały dzień, no i od tej pory nie zwracał się do niej inaczej jak „Smyczku”. Było to ich zawołanie i nikt inny nie mógł sobie na nie pozwolić, o czym boleśnie przekonał się Darek, który raz nazwał tak osiemnastoletnią wówczas Basię. Lata treningu sztuk walki nie uchroniły go przed szybkim policzkiem wymierzonym przez wściekłą dziewczynę.

– Prowadź na salony – powiedział Potkański, wyrywając go ze wspomnień.

– Znasz drogę. – Wskazał premierowi drzwi prowadzące do ogrodu, który dzisiejszego dnia został zamieniony na wielką salę balową.