Pomruk
Michał Śmielak — Literatura

– Prezent! – Potkański klepnął się w czoło, jak człowiek, który nagle sobie przypomniał imię dawnej sympatii sprzed lat. – Pozwolenie na budowę tego hotelu na Mazurach w obszarze Natura 2000. – Wręczył mu tekturową teczkę z logo Kancelarii Prezesa Rady Ministrów. – Postaw tam sobie zamek czy coś. Należy ci się.

Szuja!, pomyślał Stadnicki, z trudem zmuszając się do cienia uśmiechu.

– Dziękuję – odpowiedział, odbierając z rąk premiera prezent.

– Na zdrowie! – rzucił Potkański. – A tak przy okazji, to nie wiesz, gdzie jest Janek Drozdowski? Od rana nie można się do niego dodzwonić.

– Słyszałem, że miał wyskoczyć na ryby.

– Ten to jest wariat. – Premier się zaśmiał. – Nic, tylko kija moczyć. Trzeba go zrobić chyba tym od rybołówstwa.

Potkański odwrócił się i ruszył w stronę ogrodu, a Stadnicki odprowadził go wzrokiem.

3

Wystawne przyjęcie uświetniał jeden z najlepszych zespołów w Polsce, autorzy jakichś radiowych hitów, których Stadnicki nie znał, jednak kosztowali tyle co nowy samochód. W każdej piosence padały słowa „kocham”, „żałuję” i często „uuuuu”, zatem musieli być na topie. Do tego najlepsze jedzenie, najdroższe alkohole, najznamienitsi goście, największy tort.